O autorze
Agnieszka Szpila- mama uroczych i rozwydrzonych, ślicznych ośmioletnich panienek - Helusi i Milenki, lekko "trzepniętych" neurologicznie. W życiu zawodowym: świeżo upieczona pisarka ( w maju, nakładem wydawnictwa W.A.B - obecnie Grupa Foksal, ukaże się jej pierwsza książka), druga zaś właśnie powstaje je w głowie i powoli przelewa się na papier. Od 12 lat "kreatywna" współpracująca z różnymi agencjami reklamowymi, autorka poczytnego bloga "uautystek" oraz tragikomicznego profilu na fb "Łebki od Szpilki", felietonistka miesięcznika GAGA, w którym prowadzi rubrykę "Gadka matki". Prywatnie zakochana w swoim mężczyźnie potężnym, choć niewysokim intelektualiście-piłkarzu, wciąż przegrywającym mecze jeden za drugim, w swoich naprawdę niezwykłych dzieciach i w życiu!

KONIEC MATKI-POLKI!

Gaude Mater, Polonia! Raduj się, Matko-Polsko, a wraz z nią, i Ty - Matko Polko, bo wreszcie masz z czego! Po dziesiątkach obrzydliwych pomników ku twojej czci, stawianych z wielce gównianych pobudek, dzięki nieudanej do szpiku kości a nawet i dna macicy, kampanii Fundacji Mamy i Taty, nareszcie Cię zdetronizowano! Padłaś ofiarą beznadziejnego, patriotycznego PR-u!

Odbiorcy, po obejrzeniu tego reklamowego gniota, na pewno nie postawią Ci już więcej żadnego paskudnego pomnika, dzięki bogu i ave (radio) maryja! Po obejrzeniu tego spotu, nawet ja - zakochana w swoich córkach, Łebkach od Szpilki, czyli Milenie i Helenie po uszy, opętana pięknem naturalnych porodów, karmienia piersią i rodzicielstwa bliskości, mam ochotę rzucić wszystko - te dwa małe zasrańce, dom na którego łóżkach wykwitły plamy z sików i kup, nocnych rzygowinek, do których doszło nie raz i nie dwa, po tym jak Milenka uparła się zjeść pęto kabanosów i popić całym kartonem ryżowego mleka i dorzucić do tego 60 pastylek Aceroli Plus, które miało według producenta starczyć na minimum miesiąc - i oddać się z pełną premedytacją robieniu sobie dobrze - karierze, zarabianiu hajsu, trwonieniem go w Tokyo i w Paryżu podczas delegacji a także wypadów wakacyjnych na Seszele i Kanary!

Ja-matka-Agnieszka Szpila- zazdroszczę tej zimnej suce z reklamy o finezyjnym i jakże uważnym tytule: "Nie odkładaj macierzyństw ana potem" i pięknego domu, i czystych jak skurwysyn kanap z jaśniuteńkim obiciem, i ogrodu, którego trawy nie zasra i nie zniszczy żaden rozwrzeszczany bachor (wybaczcie przesadę, używam jej jako narzędzia do budowania dramaturgii), i auta z czystą tapicerką, a nie z ornamentami dzięcięcych ekskrementów, chrupaków, soczków marchwiowych, rozdeptanych precyzyjnie małymi nóżkami kinder bueno, mandarynek i winogronek.


Macierzyństwo to bardzo piękny stan umysłu, zwłaszcza, jak przeżywa się go z poziomu serca. Czy ta kampania ma szansę takowe serca poruszyć i otworzyć? Czy jakakolwiek korpo-laska obejrzawszy ją pomyśli: "Ojej, przepierdoliłam pół życia na to, co i tak przemija, a zapomniałam o dziecku?!". Naprawdę, nie trzeba wielkiej wyobraźni ani inteligencji emocjonalnej, by móc sobie szybko udzielić odpowiedzi na to pytanie... I nie jest to odpowiedź uprawomacniajaca przekaz płynący z tej kampanii.

Wśród moich przyjaciółek większość stanowią matki. Kocham je nad życie. To moje siostry w przeżywaniu świata, poszerzonego o doświadczanie relacji z maleńkim człowiekiem. Część z nich uważam za WIEDŹMY - czyli te, które wiedzą jak istnieje świat i co w owym istnieniu jest dla nas i dla naszych dzieci ważne, i za nimi skoczyłabym w ogień. Jednak, mam też przyjaciółkę bez dziecka, z którą potrafię być w sposób niezwykle prawdziwy i piękny od ponad 20 lat, a wcale nie jest to sposób zapośredniczony w macierzyństwie. Podobnie, jak moi przyjaciele geje z Wrocławia. Kocham ich całym sercem. A nigdy, przenigdy, nie rozmawiamy o tym, czy doskwiera im brak potomka... Mamy za to Becketta i Wirginie Woolf, i Mistrzów Zen, o których rozmawiamy do rana i cieszymy się naszym nie nadetym i wcale nie pysznym Tu i Teraz.

Mam pretensje do twórców tego spotu o to, że chcąc zachęcić kobiety do macierzyństwa używają propagandowo nadmuchanego współczucia podszytego tak naprawdę cholerną PYCHĄ. Cały przekaz budowany jest w ostro zmanipulowany sposób - oglądajace ów spot kury-nioski nareszcie poczują się lepiej od kurek, które jaj jeszcze nie zniosły, bo, albo, zwyczajnie nie zdążyły, albo świadomie postawiły na inne, niż rodzinne wartości.

mam jednak także i wdzięczność... Z całego serca dziękuję Fundacji Mamy i Taty za tego gniota, bo dzięki niemu raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi w tym kraju o chorych zmysłach kolejnego pomnika Matce-Polce. Bo byłby to obciach.
I dobrze! Zawsze, przejeżdżajac obok takiego, miałam nieodpartą ochotę wysmarować tyłek bachorowi z pomnika kupą moich dzieci, dla nadania większego realizmu.

Kawał dobrej roboty, naprawde!;-) Wszak świat jest i tak przeludniony. Wielkie brawa dla Fundacji Mamy i Taty za tę kampanię! Brawa za superskuteczne zniechęcenie do macierzyństwa! Wasz spot jest skuteczniejszy pod względem antykoncepcji od niejednego leku... A może, Fudnacja Mamy i Taty, działa przewrotnie na naszą korzyść, bo gdzieś w głębi jej właśnie o to chodziło...?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...