O autorze
Agnieszka Szpila- mama uroczych i rozwydrzonych, ślicznych ośmioletnich panienek - Helusi i Milenki, lekko "trzepniętych" neurologicznie. W życiu zawodowym: świeżo upieczona pisarka ( w maju, nakładem wydawnictwa W.A.B - obecnie Grupa Foksal, ukaże się jej pierwsza książka), druga zaś właśnie powstaje je w głowie i powoli przelewa się na papier. Od 12 lat "kreatywna" współpracująca z różnymi agencjami reklamowymi, autorka poczytnego bloga "uautystek" oraz tragikomicznego profilu na fb "Łebki od Szpilki", felietonistka miesięcznika GAGA, w którym prowadzi rubrykę "Gadka matki". Prywatnie zakochana w swoim mężczyźnie potężnym, choć niewysokim intelektualiście-piłkarzu, wciąż przegrywającym mecze jeden za drugim, w swoich naprawdę niezwykłych dzieciach i w życiu!

Wolność, Kurwa, Wolność!

Założyć na stopy, które nie widziały peducurzystki od 6 miesięcy najki air z drugiego obiegu, z Allegro, na pupę, która tylko gabarytami mogłaby dorównać tej od Kim Kardashian - czarne getry z wałbrzyskiego bazarku, w uszy włożyć słuchawki z piosenką z ósmej klasy podstawówki, przy której miało się pierwsze orgazmy - Chrisa Izaaka "Wicked Games" i biec przed siebie na Pola Mokotowskie, skąpane we mgle, biec coraz prędzej ustawiwszy uprzednio w smarfonie minutnik na 55 minut, wyprzedzać całujące się pary - damskie, męskie i damsko-męskie, mijać parzące się kundle oraz szkockie teriery, spoglądać czasem na ekran smartfona z teledyskiem piosenki po to, by dłońmi, które tak jak i stopy wymagają nie tyle pielęgnacji, co amputacji i przyszycia kompletnie nowej pary z paznokciami nie jak u żaby a u istoty ludzkiej, sprawdzić choć raz z niepewnością, czy piersi jeszcze przypominają te od Heleny Christiansen z teledysku, po to, by już po chwili orzec, że nie, kurwa, że raczej już jednak nie przypominają, biec ile sil w nogach, pluć księżycowi w twarz, nie ze złości, a raczej z dzikości serca, dotykać gałęzi drzew, tych podstępnych szpiclów natury, które pragną wydłubać ci oko, bądź pozbawić Cię bynajmniej nie mlecznych jedynek, rozmarzyć się na temat pocałunku z takim właśnie Chrisem Izaakiem gdzieś na Bahama, poczuć, przedczuć jakby to było, gdyby to mnie właśnie tak na tej plaży a nie piękną Helenę posiadał, o... tu przy tych myślach pojawia się jakieś 30 procent motywacji więcej do tego, by biec i zrzucić wreszcie z bioder i brzucha te upragnione centymetry po tym jak się zjadło na obiad litrowy słoik bigosu mamy Bożeny i dopierdoliło litrem lodów z piemockich rzekomo pistacji z Jednorożca będąc, zaznaczam, na diecie pod okiem psychodietetyka -tak! Robić to wszystko będąc matką, obywatelem, podatnikiem, sprzątaczką, kochanką, kucharką. Czy można sobie wyobrazić piękniejszą WOLNOŚĆ????
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...